Przez ostatnie tygodnie fora i grupy internetowe zasypywane są pytaniami: Czy warto iść do technikum informatycznego?, Liceum czy technikum?, Jaką szkołę wybrać?. W związku z tym oraz zbliżającym się okresem rekrutacyjnym postanowiłem napisać wpis na bloga dotyczący wrażeń ze szkoły, największych problemów kształcenia i jakości nauki.

Stwierdziłem, że ukazanie tego wyłącznie z mojej perspektywy nie będzie miarodajne. Dlatego postanowiłem stworzyć vademecum dotyczące tego kierunku i zapytać o zdanie inne osoby i użyć ich odpowiedzi w moim artykule.

W mojej ankiecie udział wzięły 74 osoby. Większość z nich wypełniła tylko pytania zamknięte, ale znalazło się ok. 15 dłuższych, wartościowych wypowiedzi.

Sprzęt komputerowy i systemy operacyjne

Jeśli myślisz, że po tym przedmiocie dostaniesz prace w serwisie komputerowym, to bardzo się mylisz. Zajęcia przez 80% czasu to rycie teorii na pamięć. Zanim przejdziesz do otworzenia obudowy będziesz musiał przejść przez setki tekstów, slajdów i schematów. Nauczysz się dokładną budowę procesora dysku, karta graficznej/dźwiękowej, płyty głównej, dysku CD. Poznasz również archaiczne złącza i standardy.

Ile tak naprawdę przyda Ci się tego w pracy? Niewiele. Po egzaminie będziesz pamiętał połowę, a w pracy przyda ci się 10%, tego co pamiętasz. Co z tego, że będziesz wiedział, jaką długość ma rowek na płycie CD oraz jaką szerokość ma złącze ISA, jeżeli będziesz bał się dotknąć sprzętu w serwisie.

Złąze ISA
Wiesz co to za złącze? 95% serwisantów nie wie, ale ty do egzaminu będziesz musiał wiedzieć, że to ISA 16-bitowe o taktowaniu 8.33 Mhz i przepustowości 8 MB/s.

Zastanówmy się jak działają serwisy. Zwykle są tą firmy zajmujące się naprawą nie tylko komputerów, ale i laptopów, telefonów, tabletów, często drukarek, konsol do gier. Często w serwisie potrzebne są umiejętność z zakresu elektroniki, techniki, lutowania.

Ile tego jest na zajęciach? Szczątkowe ilości. Jedyne zajęcia z zakresu elektroniki to mogą być pomiary napięć, których i tak nikt nie nauczy cię interpretować.

Największym problemem techników informatycznych jest słabe wyposażenie pracowni. Rozbawiła mnie wypowiedź jednego z uczniów: Sprzęt omawiany na zajęciach prawdopodobnie wykopany był w okolicach Mezopotamii. U mnie w szkole wszystkie komputery miały identyczną budowę. Były to słabe komputery z intel dual core w dekstopowej obudowie. Dostęp do dysku, pamięci i stacji CD był bez narzędziowy, bo tylko dostęp do tych części jest wymagany na egzaminie. Co z tego, że egzamin zdasz na 80/90%, jeżeli po praktyce na złomach będziesz bał się cokolwiek zrobić w nowym komputerze?

Szkoła powinna zapewnić jak najbardziej różnorodny sprzęt, by mieć styczność z różnymi rozwiązaniami producentów. Mało kto będzie umiał naprawić laptopa po tej szkole, mimo że to dokładnie ten sam sprzęt tylko zminiaturyzowany i upchnięty w mniejszą obudowę.

Za dużo teorii wymaganej do "rycia na pamięć", mieliśmy np uczyć się schematu budowy karty graficznej lub procesora na pamięć który oczywiście każdy zapominał po tygodniu, a z części praktycznej może z 7 razy otworzyliśmy komputer... podczas gdy nauczycielka przez cały czas nam wmawiała że jak już dojdziemy do praktyki (z 3 miesiące przed egzaminem początek), to będzie jej tyle, że aż nam się znudzi... gdyby nie to że na E12 na praktyce mieliśmy jak dobrze pamiętam jedynie włożyć dysk, stacje dysków i ram, pewnie za wysokiego wyniku bym nie dostał... To uczucie kiedy osoba mająca ok 80/90% ma papiery na prace w serwisie, a nie czuje się pewnie wymieniając jakieś części

anonimowo

Zajęcia prowadzone na archaicznym sprzęcie, często niesprawnym. Czyli uczeń po złożeniu pc niemial okazji go przetestować.

PANDA

Strasznie brakowało lutowania - sam potrafię, ale wiele osób nigdy tego nie robiło. Na zajęciach linuxowych dowiadywałem się dziwnych rzeczy - komendy w linuxie są takie same jak w windowsie, windows lepszy od linuxa, miejmy nadzieję, że nie będzie go na egzaminie ~teksty od nauczycieli. Wyszło na to, że większość przez linuxa na e.12 nie zdała.

Krzysiek S

Według mnie jest za dużo teorii, bo nauka jaką długość ma rowek na płycie DVD lub CD raczej na pewno mi się nie przyda w zawodzie. W ciągu prawie trzyletniego programu nauczania który miał mnie przygotować do E12 może raz rozkręcaliśmy komputer i to tylko po to aby zmierzyć napięcia w zasilaczu. Ale najbardziej wkurza sposób nauki nauczycieli. Nie uczą cię po to abyś miał jakąkolwiek wiedzę która mogłaby ci się przydać w np. w pracy tylko uczą cię po to aby zdać egzamin. I chyba nie było lekcji na której nie padło stwierdzenie że to było na egzaminie w tamtym roku więc tego się uczcie i będziecie pytani. Jest to chore bo nauczyciel już swoją postawą informuje nas że my mamy tylko zdać egzamin a reszta go nie obchodzi więc ucznia też.

Rafał

Osobiście z tego przedmiotu nie wyniosłem NIC. Przed pójściem do technikum nauczyłem się więcej oglądając naprawy i recenzje sprzętu komputerowego na YouTube.

Ten przedmiot ma jeszcze jeden moduł – systemy operacyjne. Jest on tak mało znaczący, że prawie o nim zapomniałem. Będzie instalacja Windows, Linux i sterowników, tworzenie kont użytkowników, a na tygodnie przed egzaminem dowiesz się o konfiguracji ustawień secpol.msc tylko dlatego, że było to na poprzednich egzaminach. (Ale o egzaminach będzie trochę później).